Kiedy myślimy o postępie cywilizacyjnym, najczęściej przychodzą nam do głowy nowoczesna medycyna, wydłużające się życie i lepsza jakość codzienności. Rzadziej zastanawiamy się nad ceną tego sukcesu.
Jedną z nich jest owdowienie. Brzmi paradoksalnie? A jednak. Jeszcze sto czy sto pięćdziesiąt lat temu śmierć współmałżonka często przychodziła znacznie wcześniej. Dziś żyjemy dłużej, chorujemy później, dłużej pozostajemy w związkach. To dobra wiadomość. Jednak druga strona tego medalu jest taka, że utrata najbliższej osoby coraz częściej następuje wtedy, gdy sami jesteśmy już w zaawansowanym wieku.
Demograf Piotr Szukalski już kilkanaście lat temu zauważył, że owdowienie przestaje być doświadczeniem wieku średniego, a staje się doświadczeniem późnej starości. Analizując dane historyczne wskazał, że wiek, w którym ryzyko utraty współmałżonka jest największe, systematycznie przesuwa się ku coraz późniejszym latom życia. Jeszcze w XIX wieku wielu ludzi doświadczało wdowieństwa około pięćdziesiątego roku życia. Dziś najczęściej dzieje się to po osiemdziesiątce. Wszystko wskazuje na to, że ten trend nie tylko się utrzymał, ale wręcz przyspieszył.
Polska starzeje się w tempie, jakiego wcześniej nie obserwowaliśmy. W połowie 2024 roku liczba osób w wieku 60+ wynosiła już niemal 10 milionów, ponad dwa razy więcej niż osób między 18. a 29. rokiem życia. Jednocześnie maleje liczba małżeństw. Według danych GUS na koniec 2023 roku istniało 8,65 mln małżeństw, a od ponad dekady liczba nowych związków nie rekompensuje liczby małżeństw kończących się rozwodem lub śmiercią jednego z małżonków. A co z samym wdowieństwem?
Najnowsze dostępne dane pokazują, że osoby owdowiałe stanowią około 8,5- 8,6 proc. mieszkańców Polski powyżej 15. roku życia. Co ciekawe, udział wdów i wdowców w całej populacji nieco spadł w porównaniu z wcześniejszymi dekadami. Nie oznacza to jednak, że problem znika. Wręcz przeciwnie. Oznacza jedynie, że moment utraty współmałżonka został przesunięty na późniejszy etap życia. Najbardziej poruszająca pozostaje jednak różnica między kobietami i mężczyznami.
W Polsce wdów jest wielokrotnie więcej niż wdowców. Według danych spisowych odsetek wdów wynosi około 13,5 proc. kobiet, podczas gdy wdowców jedynie około 2,9 proc. mężczyzn. Innymi słowy – kobiety znacznie częściej muszą zmierzyć się z samotnością po śmierci partnera. Nie powinno to dziwić. Kobiety żyją dłużej, a w najstarszych grupach wieku przypada ich znacznie więcej niż mężczyzn. W grupie osób po 75. roku życia na 100 mężczyzn przypada już około 188 kobiet.
Patrząc na te liczby, coraz częściej myślę o tym, że współczesne wdowieństwo nie jest wyłącznie doświadczeniem osobistym. Jest także jednym z największych wyzwań społecznych XXI wieku.
Owdowienie to moment graniczny, początek pewnego etapu życia. Zaczyna się śmiercią ukochanej osoby, utratą świadka własnego życia, człowieka, który najcześciej pamiętał wspólne początki, dzieciństwo dzieci, pierwsze mieszkanie, kryzysy, sukcesy i porażki. Oznacza utratę osoby, która przez kilkadziesiąt lat była pierwszym telefonem w chwili radości i pierwszym wsparciem w chwili lęku.
W mojej pracy mistrzyni ceremonii pogrzebowych często spotykam osoby, które przeżyły z partnerem pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat. Kiedy odchodzi jedno z nich, rodzina mówi o śmierci a ja bardzo często słyszę także opowieść o utracie wspólnego świata.
Demografowie pokazują liczby a rodziny pokazują ich ludzkie rozumienie. Myślę, że rozmowa o wdowieństwie nie jest rozmową wyłącznie o śmierci. Jest refleksją o samotności, relacjach czasem starości i o tym, jak my jako społeczeństwo możemy otoczyć wsparciem tych, którzy po wielu dekadach wspólnego życia muszą uczyć się żyć na nowo.
Najnowsze dane wskazują więc, że główny wniosek Piotra Szukalskiego z przed dekady pozostaje aktualny: owdowienie nie znika, przesuwa się na coraz późniejszy etap życia, a starzenie się społeczeństwa sprawia, że temat będzie dotyczył coraz większej liczby rodzin.
Coraz więcej osób będzie doświadczało wdowieństwa. Tymczasem w Polsce nadal niewiele mówi się o tym, jak wspierać wdowy i wdowców po zakończeniu formalności pogrzebowych.
Potrzebujemy nie tylko pomocy psychologicznej, ale również miejsc odbudowywania relacji społecznych. W wielu krajach rozwijają się grupy wsparcia dla osób po stracie współmałżonka, kluby wdów i wdowców, spotkania typu Death Cafe, uniwersytety trzeciego wieku, programy wolontariatu międzypokoleniowego czy lokalne inicjatywy integracyjne.
Potrzebujemy przestrzeni, w których można bez wstydu mówić o tęsknocie, samotności i trudach życia po stracie. Potrzebujemy także edukacji dla rodzin, aby wiedziały, że wdowieństwo nie kończy się po pogrzebie ani po roku żałoby. Czasem największa samotność przychodzi wtedy, gdy milkną telefony, a świat wraca do swojej codzienności.
Wsparcie w żałobie, organizacja świeckiej ceremonii, przygotowanie delegacji pracowniczej na pogrzeb
📲 telefon +48 451 688 008
📩 mail: biuro@pogrzeb-swiecki.pl
Agata Baryła


